sobota, 9 sierpnia 2014

Kitty

"Więc od czego miałabym zacząć? Od tego jak bardzo nienawidzę siebie, jak bardzo jestem słaba czy w jaki sposób stałam się kimś takim ? To ciężkie. Te całe udawanie, uśmiechy, pokazy jakimś się jest wielkim kiedy tak naprawdę w duszy czujesz się najgorszym zerem na świecie.
Idziesz ulicą- ludzie Cię wielbią, wręcz błagają o autograf czy zdjęcie z Tobą. Gdziekolwiek nie pójdziesz pojawia się tłum piszących fanów, którzy kładą Ci się do stóp. Wiesz... mogłabym mieć ich wszystkich. Dziennie kogoś innego, jestem pewna, że ulegli by temu. Już chcą ulec chociaż nawet nic nie zrobiłam. Myślisz, że to fajne kiedy mężczyźni uganiają się za twoją osobą? Uwierz, gdybym tylko mogła wybrać między spokojnym życiem, a chaotycznym z tym wszystkim- wybrałabym pierwszą opcje.
Jestem osobą znaną, ale to już pewnie wiesz. Jestem na okładkach każdego magazynu modowego, ba! Praktycznie na każdej stronie! Wszędzie znajdują się bilbordy ze mną, w telewizji reklamy, a w radiach wywiady. Nie jestem pewna czy znalazłby się ktoś kto by mnie nie znał. Myślisz pewnie” Co w tym złego?” moja odpowiedź jest prosta... Dużo. Pożegnałam się z życiem prywatnym w wieku 16 lat.
Zabawne jest to jaka byłam wtedy głupia i bezmyślna. Jak mogłam tak bardzo zniszczyć sobie swoje spokojne nastoletnie życie. Jedno przesłuchanie, ten jeden casting zmienił całe moje życie. Czułam się tak jakby ktoś wszedł do mojego domu i ogłosił, że wygrałam wielkie pieniądze na loterii, a zarazem tak jakby ktoś odebrał mi najcenniejszą rzecz na świecie. Nie musiałam czekać długo. Świat dowiedział się o mnie w szybkim tempie. Na początku drobna sesja, później pokaz. Jeden, drugi, trzeci... przestałam je później liczyć. Było tego zbyt wiele, a ja nie wytrzymywałam już z tą całą presją. „W piątek wywiad dla Radio1, w poniedziałek masz sesje, a i nie zapomnij o weekendowych pokazach!”. Zdawało mi się jakby mój manager powtarzał to samo dzień w dzień.
Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam w domu przez cały dzień w pidżamie, bez ułożonych włosów, bez makijażu... od tamtego czasu musiałam żyć w studiu, na sesji, na planie i tak to się powtarzało.
Gdy miałam 19 lat zaczęło mnie to już męczyć. Chciałam być popularna, nie chciałam być aż tak sławna. Dostawałam coraz więcej zakazów od ludzi dla których pracowałam. Zero wychodzenia bez ich pozwolenia, zero komunikacji z niepożądanymi ludźmi, zakaz imprezowania, pojawiania się na rodzinnych okolicznościach bez ich wiedzy, specjalne diety.... Czułam się jak pies zamknięty na łańcuchu. Nie miałam przyjaciół i wciąż ich nie mam. Mam tylko tych, z którymi mój manager każe mi się zadawać „bo oni są bardziej wpływowi niż Ci bezwartościowi ludzie ze zwykłą pracą”.
Jego słowa wtedy były ostre... dlaczego nazwał innych bezwartościowymi? W takim razie kim ja jestem? Ja siedząca i pisząca to... coś?
Gdy miałam 20 lat zaczęło to być męczące. Starałam się wymykać moim ochroniarzom, tak by tego nie zauważali. I nawet udawało mi się to. Czułam się wtedy najwspanialej na świecie. Zawsze szłam przez miasto w starej i rozciągniętej bluzie, z kapturem na głowie i w zwykłych luźnych spodniach. To była dla mnie całkowita odskocznia niż to co miałam na co dzień.
Pamiętam ten pierwszy dzień gdy im uciekłam, ale nie wiedziałam, że on zmieni tak bardzo moje życie. Wpadłam wtedy na pewna osobę. Na pewnego mężczyznę o zielonych jak szmaragd oczach i burzy brązowych loków. Wiedziałam, że mnie poznał. Widziałam w jakim szoku był gdy mnie zobaczył. Prosiłam go wtedy by nie zaczął mnie błagać o autograf, o zdjęcie czy o cokolwiek, jednak on popatrzał na mnie i powiedział „Byłbym głupcem gdybym naruszył w tej chwili twoja wolność. Widzę to w twoich oczach- chcesz uciec od tego. I dobrze, jesteś warta więcej niż to.”
Odszedł. Po prostu odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie, a ja stałam jak wryta powtarzając sobie w głowie to co powiedział.
Spotykałam go, przy moich ponownych ucieczkach. Posyłał mi drobny uśmiech i za każdym razem powtarzał „ Walcz o to by być sobą”. On naprawdę był inny.
Potem on zniknął, a ja zostałam sama. Nie spotkałam go ani razu przez 6 miesięcy i przez ten czas stałam się tym. Wrakiem, który nie potrafi nawet wstać by iść do łazienki. Śpię, płaczę i czasami coś zjem- o ile tego nie zwrócę w ciągu następnych 5 minut. Nie odsłaniam zasłon z okien, nie włączam mojego laptopa, nie oglądam telewizji, telefon już dawno rozbiłam o ścianę. Nie chciałam wiedzieć niczego. Wielokrotnie słyszałam dobijanie do drzwi, nigdy nie wstałam by je otworzyć..."

Dziewczyna zamknęła swój notatnik gdy usłyszała delikatne stukanie o szybę drzwi balkonowych. Przez myśl przemknęło jej tysiące możliwych scenariuszy co by się stało gdyby je otworzyło. Jednak ona siedziała, niewzruszona na swoim miejscu oraz wpatrywała się w to co mogło się kryć za czarną zasłoną. Pukanie ustąpiło, a ona również wróciła do swojej dawnej pozycji.
-To tylko moja wyobraźnia.- powiedziała kręcąc głową. - Świruje. Przecież ja jestem świrem. - dodała smutno wpatrując się w zapisaną drobnym drukiem kartkę.


To zaczyna mnie przerastać. Może powinnam udać się na leczenie? Jednak w jaki sposób, skoro nie potrafię nawet wyjść z własnego łó”
Szyba, która jeszcze przed chwilą była w nieskazitelnym stanie, właśnie leżała porozbijana na całej powierzchni pokoju dziewczyny. Ona sama odskoczyła, kryjąc się za łóżkiem, gdy usłyszała trzask szkła. Blond włosa trzęsła się, a z jej oczu zaczęły lecieć łzy.
-Nie ładnie tak mnie ignorować.- stwierdził zamaskowany mężczyzna, po czym zabrał ją ze sobą i odjechał...
Czy to już jej koniec?

_______________________________________________________
Nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, nawet tego nie sprawdzałam, więc... pozostawiam to Wam do oceny. 

7 komentarzy= NEXT

by @LetsMakeMyWish

9 komentarzy:

  1. Jest fajne :) Takie inne niż większości, ale dla mnie może być ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. do następnego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajnie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Next! Kocham waszego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ŚWIETNIE SIĘ ZAPOWIADA I MAM NADZIEJĘ, ŻE NASTĘPNE CZĘŚCI TEŻ BĘDĄ TAKIE WCIĄGAJĄCE. : )

    OdpowiedzUsuń