Jak już mówiłam części będę dodawać co 2 dni. Z racji,że są wakacje i też chcę trochę odpocząć,a poza tym cały czas piszę w zeszycie kontynuacje i powoli zmierzam do końca. Więc przepraszam ale części będą wstawiane co drugi dzień,mam nadzieję,że mnie zrozumiecie.
Mulat złapał mnie za rękę i poszliśmy do salonu,gdzie moja teściowa bawiła się z Megan.
-Jak wy ślicznie razem wyglądacie-powiedziała
-Wiemy mamo. Chodź kochanie do tatusia-wziął dziewczynkę na ręce. Chwile
się pobawiliśmy ale musieliśmy jechać. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy na
zewnątrz. To co zobaczyłam mnie przeraziło.
Nowy samochód Zayna miał poprzebijane wszystkie opony i powybijane szyby.
-Co to kurwa?!-wydarł się Mulat.
Na masce był napis wyryty gwoździem lub czymś innym ostrym napis "Pożałujesz,że nie zaakceptowałeś Deana!!"
-To Margaret-wyjąkałam
-Mamo!-krzyknął Zayn i po chwili Trisha stała obok nas.
-O Boże co się stało?-zapytała przerażona
-To sprawka tej psycholki Margaret. Zadzwoń na policje i powiedz im,że złożymy zeznania jak wrócimy z premiery. Jest moje BMW,które przywiozłem miesiąc temu?
-Tak,w garażu.
-Dobra jedziemy nim.Chodź skarbie, a ty mamo niczego nie dotykaj i dzwoń na gliny-wsiedliśmy do czarnego,ekskluzywnego BMW. Szybko ruszyliśmy. Przez pół drogi chłopak milczał. Widziałam,że jest wkurwiony. Tak wkurwiony to odpowiednie określenie jego stanu.
-Zayn?-przerwałam nie pewnie ciszę.
-Czego chcesz?!-burknął ostro i oschle jednocześnie. Ten jego ton mnie przeraził.
-Przepraszam-wyszeptałam.
Nerwowo zaczęłam bawić się palcami u moich rąk. Tak z ni kąt widok zza okna bocznego zrobił się bardzo interesujący. Malik gwałtownie zahamował i zjechał na pobocze.
-Rebeka spójrz na mnie-powiedział.
-Po co?-nie odwracałam wzroku od bocznego okna.
-Spójrz na mnie-swoją dużą dłonią złapał mnie za brodę,zmuszając bym swój wzrok przeniosła na niego.-To ja powinienem przeprosić ciebie. Jestem zdenerwowany.
-Zayn to tylko auto.
-Nie chodzi o wóz. Znowu się zaczyna. Ponad 3 lata temu ona nachodziła i groziła mojej rodzinie. Boję się o ciebie i Megan.
-Zayn wszystko będzie dobrze,mogę się o to założyć. Policja się nią zajmie,a my się rozluźnijmy i dobrze się bawmy.
-Boję się o was,a wiem,że ta wariatka jest do wszystkiego zdolna.
-Powiedz mi szczerze to twój syn?
-Nie wiem mam nadzieję,że nie.
-Musimy zrobić testy genetyczne,żebyśmy mieli stu procentową pewność.
-Dobrze załatwimy to później,a teraz jedźmy bo się spóźnimy-chłopak musnął moje usta i ruszył.
Po 17.00 byliśmy w domu. Poszłam do Eleanor i Anastazji poprawić fryzurę i makijaż.
Anastazja wyglądała cudownie w tej różowej sukience. Tak samo jak El w swojej śnieżnobiałej kreacji.
Zdziwiło mnie,że nigdzie nie ma Danielle. Ostatnio rzadko ją widywałam. Zeszłam na dół i podeszłam do Liama.
-Hej ślicznie wyglądasz-powiedział z uśmiechem.
-Hej,dzięki. Gdzie jest Dan?
-Nie ma i raczej nie będzie.
-Co masz na myśli?
-Zerwaliśmy-powiedział beznamiętnie.
-Co? Ale dlaczego?-byłam w szoku. Oni? Taka zakochana para?
-Nie pasujemy do siebie.
-Co ty gadasz? Byliście razem 3 lata i teraz mówisz tak spokojnie,że nie pasowaliście do siebie.
-A co mam powiedzieć? Lanielle już nie istnieje i tak będzie lepiej dla mnie i dla niej.
-Możesz mi powiedzieć dlaczego tak nagle?
-Ale nikomu nie mów. Wiedzą tylko chłopcy i Danielle.
-Jasne możesz mi zaufać.
-Nasz związek był fikcją. Modest nas poznali i powiedzieli,że mamy być razem. Na początku było super. Ona zgrabna i seksowna,podobała mi się. Zauroczyła mnie,ale to uczucie ile może trwać? Rok? Dwa lata? Nie dłużej. Zaczęliśmy się męczyć w tym związku-przy ostatnim słowie pokazał palcami cudzysłów.-Nie umieliśmy już udawać szczęśliwej,zakochanej parki. Modest to zauważyli i pozwolili ze sobą definitywnie zerwać. Chcieli zrobić rozgłos. Z Zaynem też tak było,ale on potrafił im się sprzeciwić. Powiedział,że chce być z tobą a nie z Perrie.
-Czyli,że Modest mógł się wtrącać do mojego związku z Zaynem?
-Z tego co wiem to nie.
-Czyli mogli go zmusić do zaręczyn?
-Nie sądzę. On cię kocha i zrobił to z własnej woli. Spokojnie śliczna. On i Louis mają szczęście,bo mogą być z kobietami,które kochają. Dobra ja lecę po chłopaków i dziewczyny i jedziemy.
-Jasne-brunet poszedł,a ja myślałam nad jego słowami. Doszło do mnie,że nie które wydarzenia z naszego życia mogły być ukartowane właśnie przez Modest. Jeśli oni zmusili Zayna do zaręczyn i zrobił to z przymusu. Nie to tylko moja wyobraźnia,on mnie kocha.... Ale Li i Dan udawali związek a ja się na to nabrałam. Nie to nie możliwe sam Payne powiedział,że Zayn mnie kocha i sprzeciwił się Modest..... Zaraz Modest mógł przysłać Margaret. Już sama nie wiem co mam myśleć.
-Kotku jedziemy-z zamyślenia wyrwał mnie głos Mulata.
-Zayn kochasz mnie?-nie wiem dlaczego zapytałam się o to.
-Co to za pytanie?
-Odpowiedz.
-Kocham. Szaleję za tobą. Moje życie bez ciebie nie istnieje.
-A Modest?
-Skąd o nich wiesz?
________________________________________________________________________________
I jest kolejna część trochę dramatyczna,ale mam nadzieję,że wam się spodoba. Proszę o 15 komentarzy i kolejny rozdział będzie w sobotę ;** /Sandra
lohohoho ;o :) super ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny, o MÓJ BOŻE, ja się boje o ich związek, oby on nie był ukartowany przez Modest...
OdpowiedzUsuńAle rozdział wspaniały <3 <3
Cudowny! <3
OdpowiedzUsuńJa nie wytrzymam do soboty! Mam nadzieje, że ich związek przetrwa. Oby Modest sie nie mieszał...
Ale i tak imagin jest piękny.
Mam nadzieje, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie :*
Jak zawsze...WSPANIAŁY ;-)
OdpowiedzUsuńSuper;D
OdpowiedzUsuńwspaniały nie wytrzymam do soboty ;(
OdpowiedzUsuńsuper dalej xd
OdpowiedzUsuńGenialny!!
OdpowiedzUsuńCudowny
OdpowiedzUsuńSuper pisz dalej
OdpowiedzUsuńgenialny czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńnie mam słów <3/Wiktoria
OdpowiedzUsuńboski <3
OdpowiedzUsuńgenialny dawaj nexta xoxox
OdpowiedzUsuńDalej!! *-* to jest niesamowite!! ♥
OdpowiedzUsuń