środa, 31 lipca 2013

Zayn cz.11 ''Miłość jest nieunikniona"

Dziś jak zwykle było pełno ludzi, nieustannie biegałam od stolika do stolika roznosząc posiłki i przyjmując zamówienia.
- Megi idź obsłuż tamtych chłopaków, to stali klienci i mają zniżkę- rozkazał szef.
Spojrzałam w kierunku stolika widząc piątkę chłopców ze szpitala w tym Zayna. Gula narosła mi w gardle, a ciało i oczy szukały ratunku. Nie widząc wyjścia chwyciłam karty i wolnym, sparaliżowanym krokiem ruszyłam w ich kierunku...
Przełknęłam głośno ślinę i stanęłam obok nich.
- Mogę przyjąć zamówienie? - słowa wydostały się z moich ust, a wzrok chłopaków utkwił na mnie.
- Megi? - mulat zadał pytanie z nie dowierzaniem.
Tak bo to takie dziwne, jestem kelnerką.
- Zamawiasz coś?
- Możemy porozmawiać?
- A wy chłopaki? - ignorowałam jego pytania.
- Ja poproszę potrójną porcje pieczonego kurczaka w delikatnym sosie, potrójną porcję frytek, dwie surówki i dwie cole.- zamówił blondynek z szerokim uśmiechem. Wow...
- My poprosimy to samo tylko normalną porcję..- dodał lokowaty.
- To wszystko?
- Nie porozmawiajmy..- Zayn nadal próbował.
- Ok zaraz przyniosę wasze zamówienia.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę kuchni. Jednak podjęłam dobrą decyzję wchodząc w układ z Ryanem i Nickiem. Podając kucharzowi zamówienie, już po 6 minutach wychodziłam obładowana dwiema tacami. Ostrożnie przemierzałam lokal, uważając by się nie potknąć.
- Proszę to dla ciebie- podałam blondynowi jego zamówienie- już niosę pozostałe...
Szybko uwinąwszy się z dostarczeniem pozostałych zamówień, przyglądałam się za lady klientom, kiedy do Nando's wszedł Ryan. Z uśmiechem spojrzałam kątem oka na Zayna, siedzącego nieopodal. Mała zemsta...
- Hej mała- podszedł do mnie przytulając. - patrzy?
- Tak- odpowiedziałam widząc Zayna przyglądającego się nam.
- Mogę cię pocałować?
- Tak- wiedziałam, że chciał tym dołożyć żaru do pieca.
Nasze usta połączyły się w krótkim pocałunku, a twarz mulata poczerwieniała. Teraz wie, jak ja się czułam, a może to nie z mojego powodu tak się zachowuje?
- Chodź jedziemy, Nick już czeka z filmem na nas.
Zdjęłam fartuch i chwytając chłopaka za rękę wyszłam zadowolona i uśmiechnięta z Nando's. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod dom mój i Nicka.

Dobrze spędzony wieczór w towarzystwie dwóch chłopaków, gwarantował mi dobry humor. Ciągłe śmiechy i wygłupy nadawały temu wszystkiemu dobrą aurę. Ciało wprowadzone w stan "relaksu", zapominało o bólu i ciężkim dniu w pracy. Częste komentarze na temat jakiejś scenki, zamieniały dramat w komedię. Filmy, na którym wszyscy powinni płakać, nas śmieszył. Późna godzina, nie przeszkadzała nam, a walka prowadzona ze sennością, nie wchodziła w grę....

Odgłos przychodzącego smsa obudził zmęczony organizm, zmuszając mnie tym samym do otworzenia oczu. Kto mądry wysyła wiadomości o 3:00 w nocy. Odblokowałam ekran i otworzyłam sms. Składając literki przez zamazany obraz, przeczytałam jego treść "Przepraszam, że cię budzę, ale jest zmiana i jutro do pracy masz na drugą zmianę czyli na 15:00. Przepraszam Amelia xx''. No tak, moja mądra koleżanka z pracy, tylko ona potrafi obudzić człowieka o każdej porze dnia i nocy. Chowając telefon pod poduszkę ponownie udałam się do krainy spokoju.

Wyspana i wypoczęta przekręciłam się na drugi bok, otwierając oczy. Zegarek wskazywał godzinę 12:30, dawno już tak nie spałam. Wylazłam z łóżka i pozostając w piżamie, zrobiłam sobie śniadanie. Zjadłam i pozmywałam naczynia. Ogarnęłam cały dom i kiedy wybiła godzina 13:30, poszłam się ubrać i wyszykować do pracy. Starannie wyprostowałam włosy i wytuszowałam rzęsy, ubrałam czarne z wysokim stanem spodenki i białą lekko prześwitującą, przewiewną koszulę,
po czym wyszłam z łazienki. Zakładając buty opuściłam dom i wolnym krokiem zmierzałam do pracy.

Tłumy ludzi, nie dawały mi chwili wytchnienia. Przerwa na napojenie organizmu czy cokolwiek była marzeniem, nierealnym marzeniem....
- Megi ja muszę wyjść, zostaniecie z Amelią same, zamkniecie lokal później, dacie sobie radę?
- Tak.

Zostałyśmy same, klientów już prawie nie było, dwie czy trzy osoby, a po za tym pustki. Na ulicach robiło się ciemno, a ja marzyłam by wrócić już do domku.
- Zaniesiesz to na zaplecze? - zapytała koleżanka, podając mi fartuchy.
- Tak daj...
Weszłam do ciemnego pomieszczenia i zapalając światło ułożyłam je na jednej z półek. Odgłos zamykanych drzwi, sprawił iż natychmiast odwróciłam się.
- Zayn co ty robisz?
- Nie wypuszczę cię stąd dopóki mnie nie wysłuchasz....

I jak ? Chcecie bym coś zmieniła ? / Natalia

9 komentarzy:

  1. Dawaj kolejną część
    I to szybko !! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Boski. Czekam na nexta<3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No zesz kur*a w takim momencie...genialne

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny! Może tym razem ona go wysłucha czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże genialne !!! ♡♥♥♡♥♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne.!. Czekam na następną część. Dawaj szybko next!!!

    OdpowiedzUsuń